O korzyściach płynących z korzystania z gwarancji ubezpieczeniowych można by pisać wiele. Warto jednak spojrzeć na konkrety, czyli jako to działa w praktyce. Poniżej przytaczamy zatem wyliczenia oparte na rzeczywistej firmie budowlanej – jednym z naszych klientów (danie nieco zaokrąglone w celu anonimizacji klienta).

Firma XYZ to przedsiębiorstwo budowlane o obrotach rocznych 10 mln zł, bazująca w swojej działalności głównie na zamówieniach publicznych. Dla uproszczenia dalszych wyliczeń przyjmiemy, że realizacji każdego kontraktu trwa 12 miesięcy i za każdym razem firma udziela 5 letniej gwarancji jakości i rękojmi.

W takim przypadku już pierwszym roku, przy marży netto 3%, wystąpi w takiej firmie ujemna wartość na przepływach pieniężnych w wysokości 200 tys. zł. A więc pomimo „papierowego” zysku w wysokości 0,3 mln zł, trzeba będzie sięgać po kredyt obrotowy, żeby zapewnić płynność finansową. Skąd to wynika?

Po pierwsze, z tytułu zawartych umów o roboty budowlane kaucje pieniężne wyniosą 500 tys. zł (w zamówieniach publicznych normą jest 5 lub 10% kaucja na zabezpieczenie należytego wykonania kontraktu; dla dalszych wyliczeń przyjmujemy bardziej optymistyczną opcję 5%).

Po drugie, spodziewany zysk netto wynosił 300 tys. zł, a więc tyle powinno zostać na rachunku bankowym firmy po zakończeniu roku (pomijamy odroczony termin płatności).

Zysk jednak pozostanie tylko na papierze, ponieważ trzeba jeszcze dołożyć 200 tys. zł, żeby zamawiający otrzymali należne im kaucje.

W kolejnych latach sytuacja będzie jeszcze gorsza ponieważ poza kaucjami na należyte wykonanie kolejnych kontraktów (5% wartości kontraktów, czyli średnio 500 tys. zł rocznie), będą narastać kaucje zabezpieczające okres gwarancji i rękojmi (1,5% wartości kontraktów,, czyli 150 zł rocznie, każda na 5 kolejnych lat).

W drugim roku dziura w kasie będzie wynosić 350 tys. zł, w trzecim już 0,5 mln zł i będzie dalej rosnąć, aż w 6-stym roku ustabilizuje się na poziomie 950 zł, czyli niemal 1 mln zł. Aby zachować płynność finansowanie obrotowe będzie zatem musiało wynosić od 1,5 do 2 mln zł.

Oznacza to, że pomimo tego, że bilansowo firma wykazuje co roku zysk (1,8 mln zł w ciągu 6 lat), to jest poważnie zadłużona.

Jeżeli firma ta korzystałaby z gwarancji ubezpieczeniowych, to już w pierwszym roku zanotowałaby pozytywny wynik na stanie gotówki w wysokości 290 000 zł na plusie (cały zysk minus koszt gwarancji 10 000 zł). W kolejnych latach stan gotówki rósłby o 275 000 zł. Na koniec szóstego roku oznaczałoby ponad 1,6 mln zł na rachunku firmowym.

Prawie milion długu, czy 1,6 miliona na koncie. W której z tych sytuacji wolałbyś się znaleźć?

Jak bardzo konkurencyjna mogłaby być Twoja firma na rynku, gdybyś korzystał z gwarancji ubezpieczeniowych?

Mogłaby płacić przedpłatami za dostawy materiałów budowlanych oraz podwykonawcom negocjując znacznie lepsze ceny, uzyskując skonto i tym samy zwiększając jeszcze swoją marżę na każdym kontrakcie.

Miałaby środki finansowe na zakup lepszych, bardziej wydajnych maszyn oraz opłacenie najlepszych fachowców na rynku.

Nie musiałaby tak często sięgać po zewnętrzne finansowanie, takie jak leasing czy kredyt.

Miałaby wysoką zdolność kredytową, gdyby na horyzoncie pojawił się bardzo duży kontrakt.

Dodatkowo mogłaby startować w znacznie większej ilości przetargów, nie tylko dzięki gotówce, ale nawet nie angażując środków pieniężnych na wadia.